Chwyć ołówek i rysuj – recenzja książki Po prostu rysuj

Blog o grafice komputerowej i rysowaniu
Śledź mnie

Chwyć ołówek i rysuj – recenzja książki Po prostu rysuj

By Justyna   /     Kwi 15, 2015  /     Blog  /     , , ,
Witam. Dziś recenzja książki „Po prosty rysuj„, która bardzo zmieniła moje podejście do rysowania i nie tylko. Zapraszam!

Pierwsze wrażenie:
– ładnie wydana, przepiękna okładka, dobry papier, ładne kolory
– ciekawy, motywujący wstęp
– niezły podtytuł: uwolnij swoją wyobraźnię
– piękne ilustracje
– dobry format jak na ten rodzaj książki
 
Opis z tyłu okładki:
„Książka przeznaczona jest dla każdego, kto chciałby chwycić ołówek i zacząć rysować. Przedstawia niezawodne sposoby nauki rysowania. Dzięki niej pozbędziesz się kompleksów, które hamują kreatywność”
Książka ma 157 stron, wydana została przez wydawnictwo Arkady. Rozdziały: Linie i znaki, ton i forma, Kompozycja, perspektywa i punkt widzenia, Ruch i gest, Wzory i faktury, Obserwacja, badanie i wyobraźnia. 
 
Moja opinia
Po pierwsze, czytając książkę nie byłam nią ani przez chwilę znudzona. Wielokrotnie zabierałam się za podobne poradniki, ale wszystkie informacje albo już znałam i niczego nowego nie wnosiły, albo były przeładowane teorią. Tutaj można się mocno zdziwić, bo jest zupełnie inaczej. Na początku każdego rozdziału poznajecie informacje o konkretnym artyście/ technice i autorzy zaraz przechodzą do ćwiczeń. Często proponują wyjście z domu, co szczególnie do mnie przemawia.
Kiedyś natrafiłam na książkę o rysowaniu mangi.  Śmieszna była historia z mangowym poradnikiem. W tamtym czasie sporo uczyłam się, obserwując innych artystów. Zapisywałam różne uwagi na kartce i później stosowałam się do tych zasad. Właśnie wtedy książka „Manga- kurs rysunku„, wpadła w moje ręce. Skusiłam się ładnymi rysunkami, no i mangą… przecież to takie ważne! Wszystko, co było w niej zawarte, do niczego mi się nie przydało. Każdą radę miałam zapisaną już na kartce! Wystarczyło obserwować innych, aby wyciągnąć wnioski. Niektóre z nich już w podstawówce przerobiłam, rysując Czarodziejki w zeszycie od polskiego.
Jednak książka „Po prostu rysuj” wybija się na tle poradników, które są sztywniackie. Ćwiczenia naprawdę rozwijają wyobraźnię. Mało tego, motywują, dodają powera! Autorzy przekonują nas, że tak… każdy to potrafi! KAŻDY! Niezależnie od wieku, płci, pochodzenia, talentu.
Ja powtarzam Wam, że trzeba ćwiczyć i te ćwiczenia często są żmudne, denerwujące. Tak chwilami jest, nie da się ukryć. Jednak dzięki tej książce przekonałam się, że ćwiczenia nie zawsze muszą być nudne i nie zawsze trzeba przejmować się każdą źle narysowaną, nierówną linią.
Przypominacie sobie, kiedy narzekałam, że moje linearty są niedokładne, cieniowanie nie takie, widzę „dziury” po powiększeniu? Potrafiłam czasem przejmować się tym całymi dniami. Natomiast z książki „Po prostu rysuj” dowiedziałam się, że to są tylko ćwiczenia. Na nieudanej linii można narysować nową, a na szczegóły często widzowie nie zwracają uwagi.
Absolutnie kocham następujący cytat z tej książki. Przeczytałam go jeszcze w księgarni i momentalnie książka wylądowała w koszyku:
„Bardzo często początkujący rysownicy nie mają zaufania do swoich umiejętności, a niektórzy nawet sądzą, że w oóle nie potrafią rysować. Zwykle to przekonanie zagnieźzdiło się w ich psychice w dzieciństwie, kiedy czyjeś bezduszne, krytyczne słowa o pierwszych pracach zdołały zaszczepić negatywne skojarzenia. Nadszedł czas, by zapomnieć o przeszłości i nauczyć się myśleć pozytywnie. „
Ja nigdy nie lubiłam ćwiczeń związanych z cieniowaniem. Strasznie mnie to denerwowało, zwłaszcza że podobno lepszej metody niż rysowanie martwej natury nie ma. Nie mogłam już patrzeć na postawione smętnie garnki i kwiatki (no powiedzcie sami, ileż można??). No i wreszcie w książce „Po prostu rysuj!” znalazłam świetną metodę. W zasadzie tam jest wiele ciekawych sposobów nauki. Często ćwiczenia nie polegają tylko na rysowaniu. Żeby narysować coś, trzeba wykonać inny, artystyczny projekt np. stworzyć rzeźbę.

 

Jak już czytałam książkę, a było bardzo późno, miałam ochotę wziąć się do roboty. Nie da się jej właśnie czytać „na spokojnie”, bo wszystkie ćwiczenia inspirują i chcesz je jak najszybciej wykonać. Nie przeczytałam jej w jeden wieczór. Trwało to prawie 2 tygodnie, a i tak ciągle do niej wracam, kiedy mam trochę gorszy dzień.

 

Zapewniam Was, że to nie będą stracone pieniądze. Książka kosztuje 29,90… to przecież nie majątek. Ja już czuję, że posłuży mi na długo i będę do niej często wracać.

 

Wiem, że jest też wersja dla malarzy, zatytułowana „Po prostu maluj” i najprawdopodobniej też się w nią zaopatrzę.
To chyba tyle „ohów” i „ahów” z mojej strony. Nie znalazłam żadnych minusów, chociaż naprawdę starałam się podejść do tematu bardzo poważnie. Książka jest krótka, ale to jedyny jej mankament. Chociaż pewnie większą objętością zniechęcałaby potencjalnych rysowników. A ja uważam, że dobrych ćwiczeń nigdy za wiele 😉

 

Pozdrawiam ciepło
Justyna

Zostań wybrańcem i otwórz Skrzynię Skarbów z luksusowymi dodatkami!


Share on FacebookPin on PinterestShare on Google+Tweet about this on Twitter
  • Losgrafikos to blog o grafice komputerowej, rysowaniu, kreatywności i sztuce.

    Znajdziesz tu również tutoriale, grafiki do pobrania i masę inspiracji!

  • Newsletter

  • Instagram