Dlaczego nienawidzę rysować martwej natury?

Blog o grafice komputerowej i rysowaniu
Śledź mnie

Dlaczego nienawidzę rysować martwej natury?

By Justyna   /     Kwi 16, 2016  /     Blog  /  

I dlaczego uważam, że to strata czasu…


Kiedy słyszę „martwa natura” tylko jedna rzecz pojawia się w mojej wyobraźni, ale nie powiem Ci co, bo nie chcę używać wulgaryzmów na moim blogu. Jednak zapewne już wiesz, o co mi chodzi.

Martwa natura to symbol czegoś… niezdolnego do pewnej (bardzo ważnej) czynności. No i dokładnie tak samo traktuję martwą naturę w rysunku.

Chcecie poznać powody, dla których nie znoszę jej rysować i uważam to za stratę czasu? Proszę bardzo.
1) Nuda – Po pierwsze – totalna nuda. Jak można dziesięć tysięcy razy rysować to samo? Tak, wiem… można ustawić inne, ciekawsze przedmioty zamiast garnuszków i kwiatków. To nawet kuszące… Jednak cały czas musimy ograniczyć się do jednej techniki, bo ćwiczymy głównie światłocienie i kompozycję. Blablabla… Nadal nuda.

2) Kojarzy mi się z lekcjami plastyki w szkole i wypalonym zawodowo nauczycielem – Niestety, nigdy nie trafiłam na dobrego nauczyciela od plastyki. Wypalenie zawodowe to znak rozpoznawczy moich słabych przywódców artystycznych. Dziwne, plastyka to taki twórczy przedmiot. Naprawdę można do niego podejść baaardzo kreatywnie. Niestety, miałam wrażenie, że „martwą” wykorzystują nauczyciele jako zapchajdziurę. A jak chcieliśmy robić coś ciekawego, zawsze była gadka: „Najpierw naucz się podstaw”… No i cóż, tutaj wracamy do punktu 1. Znowu NUDA.

3) Zabijanie kreatywności – Rysowanie “martwych” pierdół zabija kreatywność, zwłaszcza dzieciakom. One mają głowę pełną pomysłów, wystarczy je tylko wydobyć. Kiedy zaczynają rysować martwą, wchodzą w schematy i tak im już pozostaje na zawsze. Smutne, ale prawdziwe.

4) Wszyscy to robią – No cóż, najgorsze, że wszyscy rysują martwą, zwłaszcza jak idą na kółka plastyczne albo na ASP. Wszyscy mają tylko jedną metodę rozwoju. No i co się dziwić, że później jest wielu artystów, którzy nie odnajdują własnego stylu? Wydaje mi się, że drogę rozwoju też powinniśmy wyznaczyć sobie samodzielnie. Jest wiele innych ćwiczeń, które mogą spokojnie zastąpić rysowanie martwej natury.

5) Rysowanie na przymus plus zniechęcenie – Wydaje mi się, że krąży wiele mitów o martwej naturze. Przede wszystkim mitem jest to, że trzeba rysować jej duuużo. Ja rysowałam z przymusu. Zawsze coś było nie tak, zawsze nauczycielki się czepiały. Szczerze? Po jakimś czasie po prostu się zniechęciłam i przerwałam rysowanie, ponieważ martwa mi nie szła. Myślałam, że się do niczego nie nadaję. Dopiero, kiedy zaczęłam rysować to, co lubię, pojawiły się prawdziwe efekty.

6) Brzydkie to – Martwa natura jest brzydka, nie pociąga mnie wcale. Wiem, że to głównie są ćwiczenia, ale znajdą się ludzie, którzy będą ją traktowali poważnie. Osobiście we mnie żadnych emocji ta sztuka nie wywołuje.

Nie mam pojęcia, jak moje rysunki by teraz wyglądały, gdybym martwej nie rysowała. Wydaje mi się, że jednak minimalny wpływ te ćwiczenia miały na moją twórczość. Jednak nie można ćwiczyć do porzygu, bo naprawdę się zniechęcamy i w dodatku po latach pałamy nienawiścią do niektórych czynności.

Napiszcie mi, jakie są Wasze przeżycia z martwą naturą i czy pomogła Wam w rysunkowy rozwoju.

Pozdrawiam ciepło

Zostań wybrańcem i otwórz Skrzynię Skarbów z luksusowymi dodatkami!


  • Losgrafikos to blog o grafice komputerowej, rysowaniu, kreatywności i sztuce.

    Znajdziesz tu również tutoriale, grafiki do pobrania i masę inspiracji!

  • Newsletter

  • Instagram