Rysujesz ze zdjęć? Ty oszuście!

Blog o grafice komputerowej i rysowaniu
Śledź mnie

Rysujesz ze zdjęć? Ty oszuście!

By Justyna   /     Maj 08, 2016  /     Blog  /     , , , , ,

Jakby ktoś miał wątpliwości – tak, często rysuję ze zdjęć. I dobrze mi z tym.


Nie miałam zamiaru nigdy tłumaczyć się z moich technik rysowniczych. Generalnie mam gdzieś wszelkie teorie o wpływie martwej natury i innych nieciekawych ćwiczeń na warsztat artysty. Po tylu latach praktyki, bez studiów i bez wsparcia „wielkich” rysowników wypracowałam sobie własne metody, których wcale za gorsze nie uważam. Można powiedzieć, że dostosowuję swoją technikę do obecnych czasów: gdzie świat pędzi do przodu niczym burza, a zwykły człowiek nie ma kiedy podrapać się po…. głowie 😉

Mówię jednak o tym, ponieważ ostatnio padło stwierdzenie w komentarzach, że rysowanie ze zdjęć jest oszustwem. Poniekąd poczułam się trochę dziwnie. Nie, żeby mnie to jakoś szczególnie dotknęło. Mam gdzieś, co o moich rysunkach sądzą inni, rysuję głównie dla swojej przyjemności. Zainteresowałam się tym, ponieważ zastanawia mnie, co przemawia za tym, że rysowanie ze zdjęć jest gorsze? Bo ja jakoś nie bardzo rozumiem… No cóż, blondynką jestem, więc może dlatego mam z tym problem? Oświećcie mnie, jeżeli się mylę…

Nie będę teraz się wykłócać. Po prostu powiem, co dobrego zrobiło mi rysowanie ze zdjęć i podzielę się z Wami moimi luźnymi przemyśleniami.

1)Po pierwsze: w przeciągu roku nauczyłam się o wiele więcej niż podczas smętnych prób rysowania z pamięci i przerysowywania ludzi. Generalnie u mnie jest tak (nie wiem, jak u innych artystycznych dusz), że nie mam kogoś, kto mógłby mi pozować przez 2, 3 godziny dziennie. Zwyczajnie to jest nie do zrobienia. Ludzie mają swoje życie i swoje klocki. Żeby zorganizować sesję musiałam poświęcić dużo czasu i taka przyjemność zdarzała mi się raz na ruski rok. Niestety nie mam świetnych możliwości jak studenci, więc radzę sobie na różne sposoby, a jednym z nich jest rysowanie ze zdjęć.

2) Ze zdjęć o wiele szybciej można załapać światłocień. Wystarczy ustawić dobry kontrast i wrzucić na fotkę czarno-biały filtr. Przy świetle dziennym niezwykle trudno wyłapać cienie. Trzeba znowu gimnastykować się z modelem itd. Czy to jest złe i niegrzeczne, że ułatwiam sobie życie? Wydaje mi się, że nie.

3) Aktualnie nie mam żadnego problemu z rysowaniem z pamięci. Patrząc na zdjęcia, naprawdę sporo ćwiczyłam. Dwa lata temu poświęciłam na takie rysowanie całe wakacje: dzień w dzień, od rana do nocy. Szybkie szkice były chyba dla mnie najlepsze (strona quickposes jest rewelacyjna – pisałam wam o niej w artykule Nauka rysunku 3 Proporcje ciała ludzkiego). Nie mam też problemu z narysowaniem człowiek z natury. Mało tego, o wiele łatwiej przełożyć mi 3d na 2d niż kiedyś. Prac powstających na podstawie zdjęć mam już coraz mniej, najczęściej posługuję się nimi, kiedy zwyczajnie nie mam czasu, żeby rysować z głowy.

4) Uważam, że ostatecznie liczy się efekt końcowy. Zawsze znajdą się zwolennicy i przeciwnicy danych technik. Jednemu bardziej będzie podobało się rysowanie z wyobraźni, innym z modeli, jeszcze inni zachwycą się, kiedy zobaczą pracę ze zdjęcia. Ocenianie tego jest jakimś wielkim nieporozumieniem.
5) Od jakiegoś czasu zdjęcia są dla mnie tylko inspiracją. Może spodobać mi się np. tylko poza, kolorystyka, ogólny klimat. Reszta jest już wytworem wyobraźni: tło, ubrania, mimika itd. Też nie uważam, że robię coś złego. Każdy się czymś inspiruje, prawda?

6) Nie jestem geniuszem. Nie mam też pamięci wzrokowej, nie zapamiętuję detali. Jestem typowym słuchowcem. No cóż, już wam pisałam, że brak mi „talentu” od Bozi. Taki los. Mam jednak z tego powodu zrezygnować z rysowania, skoro sprawia mi to wielką przyjemność? Nie. Po prostu szukałam sposobu i go znalazłam. Jeżeli komuś to nie odpowiada, niech nie ogląda moich prac i nie wchodzi na mojego bloga.

Na tym chyba zakończę moje rozważania. Mam nadzieję, że przekaz jest jasny: nie jest ważne, czym posłużyliśmy się podczas rysowania. Liczy się efekt końcowy. Dopóki jesteś zadowolony z tego, co robisz, rób to nadal. Nie wystawiam moich prac w światowych galeriach, liczy się tylko i wyłącznie moja przyjemność.

Ręka w górę, kto uczył się rysować ze zdjęć!

Pozdrawiam ciepło

Zapisz

Zostań wybrańcem i otwórz Skrzynię Skarbów z luksusowymi dodatkami!


Share on FacebookPin on PinterestShare on Google+Tweet about this on Twitter
  • Kurcze…to znaczy, że na zajęciach z malarstwa nasz profesor uczy nas oszustwa! Przez całą zimę mówił „przynoście zdjęcia, będziemy malować ze zdjęć”…dopiero teraz wiem, dlaczego, no jak on nas tak mógł okłamywać?!

    Śmieszne jest to, że ktoś uważa, że rysowanie/malowanie ze zdjęć to oszustwo. Przecież jak ktoś chce pokazać coś na rysunku to nie zawsze jest możliwość narysowania tego „na żywo”. Jeśli ktoś ma z tym problem, to w takim razie czym są tutoriale które studenci otrzymują na zajęciach z rysunku? Często są to zdjęcia, opis i przykładowe szkice, to co tutorial już nie jest oszustwem, bo został opracowany przez ludzi, którzy się na tym znają? A to co robi przeciętny Kowalski rysując ze zdjęć, to już oszustwo? Przecież tutaj jest kompletny brak logiki.

    • Wiesz, jaki jest główny argument ludzi, którzy twierdzą, że to oszustwo? Jest taki, że rysowanie ze zdjęć jest łatwiejsze. Według mnie też nie ma w tym żadnej logiki. Po to wynajdujemy nowe rzeczy, techniki i sposoby, żeby właśnie było nam łatwiej. Czy ja zarzucam jakiejś pani domu, że pierze w pralce, a nie ręcznie i nazywam ją z tego powodu oszustką? No przecież idzie na łatwiznę! Najlepiej jak cofnęlibyśmy się do epoki kamienia łupanego i uczyli podstaw od rysowania postaci z profilu na ścianach piramid jak robili to Egipcjanie. No, a później poszlibyśmy z postępem jak na to historia sztuki wskazuje… XD

      • Tak! Wtedy by było idealnie! Trzeba się zdecydowanie cofnąć 😀

  • Często rysuje ze zdjęć, z tych samych powodów co ty. Zastanawiam się nad jednym twoim zdaniem: „Mam gdzieś, co o moich rysunkach sądzą inni”. Czy na prawdę tak jest? Wydaje mi się, że jednym z powodów pokazywania swoich rysunków na blogu jest uzyskanie opinii innych na ich temat. Po co liczyć na komentarz skoro ma się go „gdzieś”?

    • Wiesz, jeżeli chodzi o opinię innych to głównie interesuje mnie tylko to, co ktoś myśli o mojej technice, czyli: czy postać jest proporcjonalna, czy dobrze narysowałam dłonie, stopy, jak rozłożyłam cienie itd. Nie zwracam kompletnie uwagi na komentarze typu: „beznadziejny styl”, „zacznij rysować inne kolory”, „dlaczego rysujesz ciągle to samo” czy „jak możesz wzorować się na zdjęciach, to zło”! Te komentarze jeszcze nigdy mnie do niczego dobrego nie doprowadziły. Tak samo jak niedawno zrobiłam ankietę na temat szablonu bloga. Jeżeli ktoś widzi np. rozmazane, przepikselowane obrazki, niewyraźne litery to ok, ja się z tym zgadzam i poprawię. Natomiast sporo osób mi pisało, że kolorystyka mogłaby być inna, a ja się z tym nie zgadzam, bo to jest kwestia gustu 😉

      • Więc generalnie nie wrzucajmy opinii do jednego worka:) Moim zdaniem każda opinia się liczy jeśli jest konstruktywna, poparta jakimś wytłumaczeniem. Nawet jeśli dotyczy to np.właśnie kolorów. Bo może ktoś zwrócić uwagę, że np.blog jest zbyt pstrokaty przez co mało czytelny, lub, że kolory nie pasują do siebie.

        • Liczą się opinie, które coś wnoszą 🙂 Z tymi kolorami to różnie jest. Kiedyś też mi zarzucono, że kolory do siebie nie pasują. Jednak ja doskonale wiedziałam, że wychodzę z przyzwoitego kanonu, to był celowy zabieg. No widzisz, to o czym Ty mówisz (kolory na blogu) jest uzasadnione. Są złe, bo nieczytelne. To już jest jakiś argument. Różnicą jest, jak ktoś mówi, że kolory są be, bo on takich nie lubi. Nie wszystkim dogodzisz. „Kolory są nieciekawe, bo jakieś takie szare, smutne” – to już jest opinia subiektywna.

          • Oczywiście zgadzam się z tobą, chodzi mi tylko o to, że napisałaś, że nie obchodzi cię co ludzie myślą o twoich rysunkach. Bez powyższego uzasadnienia zabrzmiało to trochę negatywnie:P

  • Lubię rysować ze zdjęć. Kiedyś często to robiłam, obecnie mam inne projekty, niestety bardziej techniczne. Kiedy rysuję ze zdjęcia szybciej łapie proporcje na przykład. Obecnie dużo rzeczy muszę „rysować” z wyobraźni i przyznam, ciężko idzie czasami. Ja tam nic złego w rysowaniu ze zdjęć nie widzę.

    • Żeby rysować z wyobraźni trzeba niestety najpierw opanować podstawy. Już sama się o tym przekonałam 😉 Generalnie wyobraźnia to najtrudniejsza działka w rysowaniu moim skromny zdaniem.

  • Serio? Ktoś się czegoś takiego przyczepił? :))) Dla mnie to nic złego rysować ze zdjęć, zwłaszcza jeżeli wymyślimy sobie jakąś nietypową perspektywę to czasami przydaje się zrobić takie pomocnicze zdjęcie i dzięki temu grafika będzie wyglądać po prostu lepiej.
    Kiedyś składałam utwór zbiorczy – grafiki różnych osób. Część projektów dostałam na warstwach w PS i od jednej dziewczyny (która jest po liceum plastyczny, skończyła również ASP) na warstwie było zdjęcie z internetu od którego odrysowywała 🙂 Całość była jednak bardzo jej, dodała swoje elementy, a to zdjęcie posłużyło jako taki pewniak – że w tej perspektywie wszystko będzie wyglądać ok. Więc nawet ludzie, którzy uczą się latami rysunku korzystają z takich ułatwień i to jest spoko 🙂

    • Serio, serio (ostatni komentarz we wpisie „Dlaczego nienawidzę rysować martwej natury”). Oprócz tego już nieraz słyszałam podobne opinie. Ty tutaj poruszyłaś jeszcze inną kwestię – jeżeli chodzi o grafiki to ja absolutnie nie mam nic przeciwko takim metodom. W ten sposób tworzy wielu grafików przecież 🙂 Nie każdy musi umieć rysować. Posługuję się tym, kiedy muszę stworzyć grafikę, a nie mam czasu myśleć o perspektywie, kompozycji i innych bajerach. Jednak jeżeli mowa o prawdziwym rysowaniu to kalkomanii nie popieram. Natomiast rysowanie na podstawie zdjęć jest ok. Nie zawsze mamy przecież modela pod ręką 🙂

      • No właśnie – niech każdy stosuje takie metody, jakie lubi i z jakich wygodnie mu korzystać. I każda z tych metod będzie rozwijająca. Bo nie wszyscy potrafią świetnie rysować ze zdjęć, do tego też trzeba nauki, cierpliwości. I moim zdaniem nie ma co umniejszać, że to jest jakaś gorsza opcja rysowania czy do nauki rysownia. W sumie to przed przeczytaniem tego wpisu nawet bym o tym nie pomyślała 🙂

  • Talent to ok.10%, reszta- ciężka praca! I Ty jesteś tego dowodem 😀
    Olej hejterów! Jesteś świetna w tym co robisz, a już tym bardziej dlatego że jesteś samouczkiem.
    Podziwiam! I nie widzę nic złego w rysowaniu z fotografii 🙂

  • Dokładnie! Zgadzam się z Tobą w 100 %…to efekt końcowy jest ważny, a Tobie za każdym razem wychodzi to świetnie;)

  • Księżniczka Jednorożców

    Ojeju, takie herezje wypisujesz, ze aż mnie boli 😂 „Bzdetne” ćwiczenia uczą wielu rzeczy i naprawde widać braki u osób, które ich nie wykonują. Z drugiej strony, zależy jakie sie ma aspiracje, czy rysuje sie tylko dla siebie, czy myśli sie o studiach wyższych w tym zakresie albo pracy zawodowej. Jeśli to pierwsze, to nic nie stoi na przeszkodzie, żeby robić co sie chce 😉 tylko szkoda, ze przedstawiasz swój punkt widzenia jako „jedyny prawdziwy”, przynajmniej tak to odbieram, gdy mówisz jakie to beznadziejne są porady nauczycieli i artystów pracujących zawodowo jako artyści (ilustratorzy, dizajnerzy, graficy).

    • Księżniczka Jednorożców

      Oczywiście nie mowie o rysowaniu ze zdjeć czy kserówek, ale o tym, ze nazywasz rysowanie obiektów i kompozycji obiektów (bo to wlasnie jest martwa natura, to mogą być i nudne jabłka i mitów wywrócony Do góry bebechami) i mówisz, ze niczego nie nauczy

      • Nie powiedziałam, ze te ćwiczenia niczego nie uczą 🙂 Uczą, tylko są już oklepane, a uważam, ze powinnismy iść z duchem czasu i urozmaicać je, szukać własnych rozwiązań. Pod koniec tez mowię, ze nie liczy się, w jaki sposób do czegoś doszliśmy, liczy się efekt. Także każda droga jest dobra, a ja mowię tu o mojej, bo to mój blog 🙂

    • Ja nie mowię, ze bzdurne ćwiczenia nie uczą niczego, ale uważam je za nudne. Dlatego odnalazłam własny sposoby nauki, które według mnie nudny nie jest i daje dobre efekty. Każdy ma chyba prawo wyboru, nie? 🙂 I uważam tez, ze każdy powinien szukać ćwiczeń odpowiednich dla siebie. Jeżeli chodzi o nauczycieli rysunku- w moim życiu nie spotkałam naprawdę dobrych. Przedstawiam tutaj mój punkt widzenia, z którym pewnie nie każdy się zgodzi. Jestem szczera i szczerze mowię, co o tym sądzę i jakie są moje doświadczenia 🙂

      • Księżniczka Jednorożców

        Zgadzam sie, ze trzeba mieć swój sposob, po prostu zabolały mnie oskarżenia, ze pewne ćwiczenia nic nie uczą 😁 Mój nauczyciel rysunku byl ekstra, ale powiedział, ze pewnych rzeczy nie da sie przeskoczyć. Liczy sie efekt końcowy, zgadza sie, ale ten ze zdjęcia bedzie inny niż ten z natury, co sie komu podoba, to kwestia indywidualna.

  • Uf… kamień z serca! Ja również uczę się rysować ze zdjęć! 😉

    P.S. Wybierasz się na łódźbloguje albo seeblogers, bo właśnie są zapisy tu i tu! ;)??

    • Chciałam na seeblogers 🙂 Zapiszę się. Będzie okazja, żeby się spotkać.

      • Tak, tak, tak! Koniecznie się zapisz, ja już to zrobiłam! 😉

  • Niech każdy robi tak, jak sam uważa za stosowne i tyle. Wiele lat temu rysowałam – właśnie ze zdjęć. Czasami myślę, by wrócić do tego, ale z drugiej strony trudno byłoby mi w tej chwili znaleźć na to czas. Zresztą, nic na siłę;)

    • Nie ma się co zmuszać 🙂 Ja przy rysowaniu odpoczywam i odstresowuje się. Ty masz swoje rękodzieło, to tez jest fajne hobby.

  • Sama rysowałam często ze zdjęć i też nie uważam to za nic złego 😉 Tym bardziej jeśli robiłam jakieś fanarty… no np. postacie z gry ciężko mimo wszystko namalować mi idealnie z pamięci 😉

    • O właśnie, właśnie! Czasem chcemy kogoś narysować, a ta osoba nie może nam pozować. Jasne, ze wtedy posługujemy się zdjęciem. Nie uważam tego za nic złego.

  • Wiktoria

    Ja zawsze jak coś rysuję to znajduję zdjęcie w internecie ,patrze na nie i rysuję. Nie czuję się jednak dumna ze swoich prac bo mam jakieś dziwne uczucie ,że oszukuję… nie mam pojęcia dlaczego 🙁

  • Losgrafikos to blog o grafice komputerowej, rysowaniu, kreatywności i sztuce.

    Znajdziesz tu również tutoriale, grafiki do pobrania i masę inspiracji!

  • Newsletter

  • Instagram