Wyrzuć szkicownik do kosza!

Blog o grafice komputerowej i rysowaniu
Śledź mnie

Wyrzuć szkicownik do kosza!

By Justyna   /     Paź 19, 2018  /     Blog  /  

Nasze szkicowniki są jak róże. Kupujemy je i są takie piękne, cieszą oko, jednak przy mocniejszym dotknięciu zaczynają nas kłuć. Kłucie to nic innego jak nasze wyrzuty sumienia, bo „znowu nie zrobiłem 10000 ćwiczeń”. Nasz szkicownik z czasem więdnie jak różna i nie ma na to rady, nawet jeżeli podlejemy go odpowiednią ilością wody i dodamy najlepsze nawozy. Czemu tak się dzieje?

Powiedz mi teraz, ile szkicowników z swoim życiu kupiłeś? Ile z nich „doprowadziłeś” do końca? Ile z nich leży na dnie szuflady? Czy za każdym razem, gdy do niej zaglądasz, masz to okropne uczucie „znowu zawaliłem sprawę?”. Jeżeli tak, zapraszam Cię na dzisiejszy wpis. Dzięki niemu dowiesz się, jak pozbyć się negatywnych myśli o rysowaniu i jak z radością wyrzucić wszystkie nieużywane szkicowniki do kosza. Bo tam właśnie jest ich miejsce.

Przeglądając internety ostatnio natknęłam się na artykuły od pewnego rysowniczego „wujka dobra rada”. Nie, w zasadzie tych artykułów jest mnóstwo. Wujkowie mnożą się jak wściekłe króliki, ale każdy ich wpis raczej demotywuje niż motywuje. Wciskają swoim biednym uczniakom, jak mają „rysować wielkie rzeczy”, „od czego tu zacząć” itp. Za każdym razem chce mi się z tego śmiać.

Jak powinien wyglądać „standardowy” szkicownik?

Otóż w takim szkicowniku najpierw rysujemy kołeczka, potem kwadraciki, następnie (jeżeli już dojdziemy do pewnego poziomu), możemy zacząć rysować proste linie. I tak – te ćwiczenia trzeba powtarzać CODZIENNIE, bo są rozwojowe i przynoszą niesamowite efekty. Później możemy przejść do tworzenia brył – milion powtórzeń dziennie to standard. Następnie rysujemy domki, architekturę, perspektywę, przypadkowe przedmioty, a dopiero na końcu możemy zająć się tym BARDZO ale to BARDZO skomplikowanym człowiekiem. Wszyscy przestrzegają przed rysowaniem ludzi – to przecież takie trudne! Więc może po roku takich ćwiczeń, mamy prawo wziąć się za coś trudniejszego. Inaczej jesteśmy przegrani, przeklęci i na pewno spłoniemy w twórczym piekle. Nie próbuj też przerysowywać od innych! To surowo, surowo zabronione! Rysuj na modelu (bo oczywiście każdy z nas trzyma w szafie nagiego mężczyznę i kobietę, którzy tylko czekają aby nam pozować). No ja się grzecznie pytam, gdzie tu sens i gdzie logika?

Artyści nie są standardowi!

Artyści nigdy nie byli i nie będą standardowi. Ciężko wpisać ich w jakiekolwiek schematy. Artysta czuje wenę i rysuje. Gdzie tu miejsce na realne myślenie o samych ćwiczeniach i zadręczanie się tylko nimi przez dłuższy czas? Wiem, też polecałam rysowanie przedmiotów i brył – to się zgadza. Jednak po 10 próbach można przejść do rysowania swoich ulubionych rzeczy – kto nam tego zabroni? Nie można nic przerysować? A to dlaczego? Ja uważam, że każda próba rysowania coś nam daje. Jasne, warto dołożyć do tego teorię, poobserwować rysowany obiekt, zapoznawać się z podstawami, ale tylko przy okazji! Zapominamy o nadrzędnym celu: RYSOWANIU. Rysowaniu, które ma dać nam przyjemność, oderwać od złych myśli, wprowadzić w stan transu, pomóc zrozumieć samych siebie, sprawić, że po prostu poczujemy się lepiej! Kto o tym zapomina, staje się rysunkowym robotem, przestaje być artystą.

Ile razy czułeś, że chcesz coś utrwalić? Pewną osobę, jej zamyślenie lub po prostu przerzucić swoje emocje na kartkę? Ale nagle przychodziła ta druzgocąca myśl: najpierw muszę poćwiczyć podstawy, potem machnąć kilka brył… a tak w zasadzie to ja jeszcze TYLE nie umiem! I co z tego wychodziło? Nie chcę brzydko mówić…

Ludzie! Zastanówcie się nad tym! Piszecie do mnie, że nie macie już sił na te wszystkie ćwiczenia, przytłacza Was ogrom wiedzy i że w zasadzie tracicie zapał do tego wszystkiego. Przede wszystkim dajcie sobie wolność i przemyślcie dokładnie ścieżkę swojego rozwoju! Każda droga jest inna, a artyści to indywidualiści do jasnej anielki! Jeżeli rozwój ma polegać tylko na żmudnych ćwiczeniach, to niestety, stoicie na straconej pozycji. Równowaga to podstawa każdej działalności. Jeżeli czujesz, że chcesz po prostu artystycznie się wyżyć, zrób to! Chrzanić, czy twój rysunek będzie perfekcyjny pod każdym względem. Kogo interesuje, na jakim poziomie jesteś?! Nie o to tylko chodzi w twórczości!

Piszą do mnie również osoby, które po moim kursie czują się zmęczone. Wcale Wam się nie dziwię, ćwiczeń było sporo. Zauważyłam jednak, że próbujecie być za bardzo perfekcyjni. Mówicie mi, że jedno ćwiczenie zajmuje Wam 2 godziny. A ile razy mam tłumaczyć? To mają być szybkie ruchy, delikatne pociągnięcia ołówkiem. Jedno ćwiczenie powinno zająć 10 minut! Jeśli robicie to dłużej, popadacie w perfekcjonizm, który jest tutaj absolutnie zbędny! Nie robicie również przerw na to, co sami chcecie narysować, a to ogromny błąd.

Zerknijcie kochani na powyższy obrazek. Jest ładny, brzydki? Tego nie wiem, ale w konkretnej minucie miałam ochotę narysować chibi, zabawną dziewczynkę w ładnych ciuchach. I tak – wcale nie myślałam o proporcjach, dokładności, nawet kolory to czysty spontan. Różni się od innych moich prac, ale co z tego? Mam ochotę – rysuję to, co chcę!

Dlatego bardzo Was proszę, bądźcie artystami z prawdziwego zdarzenia, bądźcie trochę jak dzieci. One nie myślą „czy mój rysunek spełnia wszystkie teoretyczne wymagania”, one po prostu działają i czerpią z tego radość.

Pozdrawiam ciepło

Zostań wybrańcem i otwórz Skrzynię Skarbów z luksusowymi dodatkami!


  • Losgrafikos to blog o grafice komputerowej, rysowaniu, kreatywności i sztuce.

    Znajdziesz tu również tutoriale, grafiki do pobrania i masę inspiracji!

  • Newsletter

  • Instagram